Helloł !
Ponieważ na W-F doznałam kontuzji kostki i nie poszłam przez 2 dni do szkoły, przetłumaczyłam drugą część historyjki.Od jakiegoś czasu chodzi za mną paring Severus/Lily, więc na pewno kolejna historyjka będzie o nich. Miłego czytania ! :)
pozdrawiam, emersonn :>
___________________________________________________________
Oryginał historii
Dafne i Astoria biegły, próbując wyśledzić źródło szalonego
chichotu i wysokich krzyków duchów.
Były na czwartym piętrze, podłoga była lepka i
poplamiona krwią, ale ludzie płacili
życiem nie po to, by być zapamiętanym, ale po to, żeby uratować
innych. Obie uchyliły zamknięte drzwi i wpadły
w poślizg, zatrzymały się, kiedy usłyszały krzyk, zdając sobie sprawę, że ten, kto to był, że był
w tarapatach, był w tym pokoju. Dafne próbowała
otworzyć kolejne drzwi, ale zostały
zablokowane.
-
Alohomora! – powiedziała.
Daf praktycznie wyrwała
drzwi. Weszła do pokoju wraz ze swoją siostrą i spostrzegły
krwawą scenę rozgrywająca się przed nimi.
W środku pokoju stała
niesławna Bellatrix Lestrange, która wydała z siebie opętańczy śmiech. Na podłodze, zwijając się z bólu, leżała niewielka
kobieta z ciemnoczerwonymi włosami, koloru
krwi, i ze złamanym nosem.
Obie sobie przypomniały, że to Tonks, Metamorfomag. Ona miała zwykle włosy w
kolorze malinowej gumy, ale z taką różnicą, jak kolor włosów, mogły nadal ją rozpoznać. Bellatrix
była tak pochłonięta torturowaniem kobiety, że nie zauważyła nawet
wejścia dziewczyn.
Dafne i Astoria wymieniły spojrzenia i skinęły jednocześnie głowami. Wiedziały, że zaklęcie będzie
silniejsze, jeśli wypowiedzą je razem, tym bardziej, że ich różdżki miały rdzeń
z serca tego samego smoka.
- Congelasco!* - krzyknęły obie.
Jasnoniebieskie wiązki światła uderzyły
w obłąkaną kobietę i natychmiast
zamarła, a jej skóra wyglądała jak
pokryta lodem.
Dziewczyny rzuciły się do Tonks, ignorując zamrożoną kobietę, wiedząc, że nie odmrażanie zajmie jej co najmniej dwadzieścia minut,
a co najmniej dziesięć, aby odzyskać kontrolę nad jej nerwami i mięśniami.
Kobieta, teraz w różowych włosach, spojrzała w niebieskie oczy swoich
wybawicielek i wyszeptała:
-
Dziękuję.
Dziewczyny wymieniły kolejne spojrzenie i Astoria
objęła ramiona Tonks,
pomagając jej się dostać do Wielkiej Sali, a Dafne stał przed nimi, z
różdżką, gotowa na
ogłuszenie każdego, kto stanie im na drodze.
***
Teodor nadal biegł, nadal próbował znaleźć
jego ojca. Wiedział, że bitwa kończy, wszyscy
krzyczeli, nie widział już tak często błysków. Martwił
się, że nie będzie w stanie odnaleźć go, zanim jedna ze stron wygra. Martwi się o
swoich przyjaciół, bo nie widział ich od
kąt zaczęła się bitwa. Odwrócił się w stronę kolejnego rogu, nie spodziewając się niczego
nowego, ale był mile (no, niby) zaskoczony.
Na zimnej trawie siedział Gryfon z szóstego roku imieniem
Colin Creevey, który
wpatrywał się w Śmierciożercę
stojącego stał nad nim z mieszaniną
strachu, nienawiści i buntu. Ale to był Śmierciożerca,
który zwrócił na siebie uwagę Teo.
Czarne włosy i zimne niebieskie oczy,
które były pełne nienawiści i szaleństwa, Tomas Nott był
obrazem "stereotypowego Śmierciożercy".
Kiedy jego ojciec wskazywał różdżką na
chłopca, Teo podniósł rękę i powiedział dziwnie
wypranym z emocji głosem:
- Impedimento!
Szary promień światła uderzył ojca i popchnął go na
ścianę. Teodor wiedział, że nie będzie się ruszał przez krótki chwilę.
Młody Nott nie tracił czasu i podszedł
do Gryfona.
- Colin, idź tam – mówił do niego
w pośpiechu wskazując na prawo – za czwartymi drzwiami jest pokój chroniony
runami, może tam być maksymalnie trzy osoby. Siedź tam i zablokuj drzwi. Gdybym
nie przyszedł za pół godziny wyjdź i udaj się w kierunku Wielkiej Sali tak
szybko, jak potrafisz, rozumiesz?
Chłopiec skinął głową
i wstał, patrząc na Teodora z wdzięcznością, zanim popędził w kierunku wskazanym
przez Nott’a. Teo miał nadzieję,
posłuchał jego wskazówek.
Coś uderzyło go w plecy i posłał go na ziemię, lądując przykucnął na palcach. Trzymał
głowę, patrząc na
ojca spod rzęs, wiedząc,
że w cieniu zamku i z włosami
wchodzącymi na twarz jego twarz, nie
będzie mógł powiedzieć, że to był
on.
- Wstań! - warknął Tomas -Wstań twarzą do mnie, jak człowiek.
I tak zrobił. Teo wstał, pozwalając by
włosy wróciły na swoje miejsce, kształtując jego twarz,
pozwalając, by ojciec mógł zobaczyć
nienawiść i chłód w jego oczach.
Rozkoszował się wyrazem szoku na twarzy ojca,
podobnie jak Dołohov, tylko dziesięć
razy lepiej. Patrzył, jak wstrząs zmienia się rozumienie,
co jego syn robi
i dlaczego trenował-przez
nienawiść. Nie ma
smutku, nie ma miłości, a nie współczucia, tylko nienawiść.
- Ty - o było oczywiste oskarżenie, pełne nienawiści i ... strachu? On się mnie boi- zrozumiał Teodor - On wie, jak ciężko ćwiczyłem i jak bardzo pragnę zemsty. To prawdopodobnie
najmądrzejszą rzeczą, jaką kiedykolwiek sobie uświadomił.
- Ty zdrajco krwi! Jak śmiesz? Jak śmiesz zdradzić
swoją rodzinę?!
I to, moi przyjaciele, sprawiło, że w
Teodorze coś pękło.
- No, jak śmiesz! Jak śmiesz posądzać
mnie o zdradę rodziny, kiedy
zamordowałeś moją matkę! Byliście małżeństwem i
zamordowałeś ją! A
co ze mną? Jestem twoim ciałem i
krwią, a ty mnie krzywdzisz! Bałem
się! ZAMORDOWAŁEŚ MOJĄ MATKĘ, KIEDY BYŁEM W JEJ
RAMIONACH! – wysunął różdżkę i
krzyknął - Ad Interiora Corporis Extra! *
- Protega Maxima! – ciemnoniebieska tarcza pojawiła się przed ojcem,
blokując czarną magię.
Rzucił tarczę i krzyknął
- Crucio!
Teodor skoczył z
drogi w lewo. Odpowiedział
klątwą, którą sam wymyślił-śmiertelną wersją
uroku wzywającego.
- Adhibete
Conde!
*
Tomas przewrócił
się na bok i Teo zaklął
pod nosem. Gdyby tylko użył
tarczy! Zaklęcie zadziałałoby
aż za dobrze!
Nie dając ojcu
czasu posłał kolejne zaklęcie,
później wysłał kilka innych, w krótkich odstępach czasu:
- Drętwota! Confringo!
Flagrante!
Tomas uchylił się przed dwoma pierwszymi, ale uderzyło w niego trzecie. Krzyknął, kiedy oberwał w lewą rękę. Gdyby spojrzał
na syna, widziałby, że jego syn wybrał to miejsce, mrugając.
Teodor uśmiechnął się i zawołał:
- Jak się czujesz? Jak to jest
mieć jeden znak na drugim? – celowo wybrał, miejsce, gdzie Tomas miał Mroczny
Znak, pozostało mu tylko mieć nadzieję, że trafił.
Tomas warknął i wysłał kilka przekleństw
w stronę syna:
- Digitos Incendere! * Avada Kedavra!
Despiciatus! *
Teo osunął się na
ziemię, wiedząc, jego ojciec miał
tendencję do mierzenia wysoko i, że Avady nie da się zablokować. Gdy tylko poczuł jak zaklęcia
latają nad nim, skoczył
w górę, wskazując różdżką tam, gdzie jego ojciec stał
... Tylko zdał sobie
sprawę, że go tam nie było.
Ślizgon jęknął, gdy poczuł zimne ręce na szyi i
pospiesznie wsunął różdżkę do szaty przed
wniesieniem rąk do góry, aby spróbować wyrwać się. Zdając sobie sprawę, że nie może uwolnić się
od silnych rąk ojca, chwycił różdżkę
jeszcze raz.
Magia Bez Słów była umiejętnością. Którą Teo znał i postanowił
jej użyć. Przemienił różdżkę
w sztylet i prawą ręką wziął zamach za
siebie mając nadzieję, że trafił. Odczuł ulgę, kiedy
ręce Tomasa puściły jego gardło. Upadł na ziemię, łapiąc powietrze
i odwrócił głowę w prawo.
Krwawiący
ojciec spojrzał mu w oczy. Krew wypływała z rany
w boku i Teodor
wiedział, że sztylet-różdżka musiał coś przebić. Mówiąc o tym ... Wstał
i podszedł do ojca i chwycił różdżkę, która
powróciła do swojej prawdziwej postaci.
Zanim zdążył wyciągnąć rękę dalej, Tomas
ostatkiem sił chwycił za rękę swojego syna, obrzucić go kpiną przed swoją śmiercią.
- Nienawidzę cię,
wiesz? Tak jak inni zaczną. Znaczy,
kto kocha kogoś, kto zabija własnego ojca? Którego
ojciec go nienawidzi?
Teo wyrwał rękę
i warknął:
- wiele osób może, rzeczywiście. Po prostu nie miałem zaszczytu spotkania
z nimi - wpadły
mu do głowy obrazy: Dafne, Astorii i Blaise’a
gdy grali w Eksplodującego Durnia w
pokoju wspólnym Slytherin’u, Luna
obejmując go w Wielkiej Sali i Remus Lupin uśmiechający się do niego po tym, uzdrowił jego nadgarstek. Wycelował różdżką w swojego
ojca i wyszeptał ostatni czar tej bitwie - Effundum*
***
W ciągu następnej godziny wszystko się skończyło.
Wszyscy odczuli ulgę, kiedy Teodor i Colin weszli do Wielkiej Sali. Nott był zachwycony widząc,
że każdy z jego przyjaciół uratował
życie. Remus pogratulował
mu i jego przyjaciołom walki i podziękował Teo ponownie za uratowanie życia.
Wtedy Voldemort przyszedł.
Harry Potter został
uznany za zmarłego, ale szczerze mówiąc,
to nie znaczy, że stracili! Powiedział Ślizgonowi, żeby przyszedł walczyć
u jego boku, aby pomścić zabójstwo ojca, ale Teodor
tylko się uśmiechnął i odparł:
- Dlaczego
miałbym pomścić kogoś zabiłem? To byłoby raczej
bez sensu, nie uważasz?
Po długiej bitwie, w której Teo i Remus walczyli ramię w
ramię, aby uwolnić
świat od Fenir’a Greyback’a,
a Molly Weasley zabiła Bellatrix Lestrange. Okazało się, że
Harry żyje i po niezrozumiałej przemowie zabił Czarnego Pana.
Oczywiście, każdy był zachwycony. Nott podziękował
Chłopcu, Który Przeżył Po Raz Kolejny za uwolnienie świata od tego potwora i Harry, w zamian,
podziękował za uratowanie życia czterech osób:
- Gdyby nie ty
Remus, Tonks, Fred i Colin byliby martwi!
***
Kilka tygodni po walce, Teo zaproponował, żeby Remus
i jego rodzina zamieszkali z nim w
starym, zaniedbanym domu pełnym mrocznych
artefaktów . Protestowali, nie chcąc mu przeszkadzać, ale Teodor nalegał,
tłumacząc, że dwór jest podobny do zamku
i ł zbyt duży
dla niego.
Oto,
jak się sprawy potoczyły. Remus, Dora-już
nie nazywali jej Tonks i Teddy mieszkali z nim. Teo często
opiekował się Teddy’m, gdy jego rodzice wychodzili. Teddy używał
koloru oczu Nott’a i kształtu jego nosa, co sprawiało, że Teodor uśmiechał się szeroko
każdym razem, gdy widział chłopca.
On i Luna zaczęli
się spotykać i szybko zdali sobie
sprawę, że są dla siebie stworzeni. Dafne i Blaise wyjawili swoje uczucia i często chodzili
na podwójne randki z Teo i Luną. Asturia i Darco też się zeszli. Po kilku spotkaniach z byłym
Śmierciożercą, Nott zdał sobie sprawę, że Dracon zmienił się od wojny i dojrzał znacznie; nie
robił dowcipów kosztem innych, ani nie dbał o status krwi.
To było proste życie i Teodor Nott to doceniał.
KONIEC
* Indeks
Czarów
Congelasco- zaklęcie zamrażające,
oznacza "zamrażać" w języku
łacińskim.
Ad Interiora Corporis Extra-Entrail- Klątwa Wydalania, czyli "wnętrzności
na zewnątrz ciała"
w języku łacińskim
Adhibete Corde- Przywołuje serce ofiary,
jeśli czar uderza w ciało. Może ominąć tarcze;
należy zrobić unik. Oznacza "przywołać serce" w
języku łacińskim.
Digitos Incendere- Pali palce ofiary uniemożliwiając chwycenie różdżki. Oznacza "palić palce" w łacinie.
Despiciatus- Trwale powoduje
ślepotę. Od 'despiciat',
co oznacza 'zapomina' w języku łacińskim.
Effundum- Powoduje szybkie wypłynięcie
krwi ze wszystkich ran ofiary, Śmierć następuje po kilku minutach. Od
'effunde', oznaczającego "wlać" w języku łacińskim.