piątek, 16 sierpnia 2013

Moje życie z kretynami, czyli pamiętnik Severuska- Nerwuska, cz. V

Here I am!

Miało być jutro, ale muszę się psychicznie nastroić do tego, że w niedzielę jadę na mecz żużlowy! Nie mogę się doczekać :3
Tak jeszcze dodam, że pomijając tą część to zostały jeszcze dwie i finito! I cały czas mam nadzieję, że ktoś będzie chciał sad end :*

Ale i tak mi jest smutno... Tak dużo wyświetleń było i wczoraj, i przedwczoraj, a komentarzy od czytelników 8 :( nawet obserwatorów mam więcej...
 Ale nie martwcie się, nie zamierzam zawieszać. Dawniej byłam młoda i głupia (to było pod koniec czerwca :D). Teraz pisanie daj mi radość! Nie mogę bez tego żyć :)

Dedykacja Rouse Karmen. Bo to w sumie dzięki jej blogowi założyłam własnego. Błagam raz jeszcze, nie zawieszaj cudeńka! :*

Pozdrawiam, em.
_____________________________




Pam…

Nie!

Pamiętniku!

Cholera…

Dzienniku!

Brawa dla mnie! Chyba sobie kupię Ognistą.

Ale nie uwierzysz papierze! Poszedłem przed chwilą do wieży Gryffindoru, żeby dowiedzieć się, z kim umawia się Potter. W takim samym celu oblężyli go Weasley’owie sztuk dwie, Granger, Longbottom i Lifedude… Niee, jakoś inaczej. Lina, Linda, Lisa, Lottie, Louisa… Ha! Mam! Luna!

Ale jak jej było?

Na pewno nie Lifedude. Lemon? Lifesun? Lovefool?  Lovemoon? W sumie to pasuje, ale jednak to nie to. Zaraz, zaraz. Parkinson na którejś lekcji wspominała mi, jak się nazywa ta dziwaczna blondynka.

Tak, to było na tej lekcji, która prowadziłem pod wpływem napoju wyskokowego, jakim jest Ognista Whisky.

L… Lovegood! Tak! Z moją pamięcią nie jest jeszcze Aż tak źle.

Chwała Merlinie.

A może jednak jest źle? Miałem przecież iść do Blackwood, żeby wziąć album.

Ile razy będę tam szedł?

Salazarze, jestem idiotą.

I znowu odchodzę od tematu.

Ale nie dziw się, pamiętniczku.

DZIENNIKU

Nie dziw się, dzienniku. To jest ponad moje siły. Potter umawia się z…

Nie, to jest za trudne dla mnie.

On chodzi z…

Och, Severusie, weź się w garść!

Dam radę! Harry Potter był na randce z Pansy Parkinson!

Śmiać się, czy płakać, co nie dzienniczku?

I co najważniejsze ona poszła z nim na błonie z własnej nieprzymuszonej woli. Ślizgonka z Gryfonem! To niedopuszczalne, to profanacja!

Heeej, to nie taki zły pomysł!

Może profesor Blackwood się ze mną umówi i Minerwa z jej zapałem do zrobienia ze mnie pona młodego da mi święty spokój.

Salazarze mój, Salazarze mój, czemuś mnie opuścił?

Poszedłem też do gabinetu tej całej Evelyn.

Nie ważne, że było już po północy. Na korytarzach było jasno, bo przyświecał mi księżyc.

Piękny, okrąglutki, jak policzki Longbottom’a w pierwszej klasie księżyc.

Zapukałem grzecznie, a ona nie otworzyła.

Poznaj gniew Nietoperza! Alohomora! I po krzyku.

Aaa, mam teorię co do tego, czemu nie otworzyła. Nie było jej tam.

To ma sens…

No to grzecznie się poczęstowałem Ognistą. Kto by pomyślał, że przykładna nauczycielka Eliksirów może mieć taką kolekcję trunków. Ja oczywiście się nie zaliczam. Jestem mężczyzną i to zmienia postać rzeczy.

A Whisky to naprawdę ma pierwszorzędną!

No i trafiłem na kalendarz z fazami księżyca…

To by potwierdzało moją idiotyczną teorię.

Nieee, to jeszcze o TYM nie świadczy. Ale mnóstwo pewnego eliksiru i owszem.

Czyli, że wychodzi na moje!

Zawsze wychodzi na moje…

Nawet jak nie wychodzi.

Salazarze, miej mnie w swej opiece!

A tymczasem udam się na mały spacerek przy świetle księżyca. Kto wie, może spotkam pewną śliczną nauczycielkę…

Moooment, czy ja …?

Ugh, ale to prawda! Evelyn jest śliczna…

Buźka, Sevi.

______________________
Wydaje mi się, że jakoś tak krótko... Nie mam pojęcia, czemu.

środa, 31 lipca 2013

Moje życie z kretynami, czyli pamiętnik Severuska-Nerwuska z przymrużeniem oka. Cz. IV

Witam!

Przepraszam, notka miała pojawić się wczoraj, ale niestety skończył mi się Internet.  Dlatego wybrałam się do biblioteki i blokowałam przez pół godziny komputer walcząc z bloggerem, który za nic nie chciał opublikować nowej notki. W efekcie pisałam ją cztery razy, a każda wersja różniła się trochę od poprzedniej. 

Nie przedłużając, informuję, że pakiet internetowy otrzymam dopiero 10 sierpnia i raczej nie ma szans na to, by kolejna część pojawiła się przed tą datą.

Aaa, i tak się zastanawiam i dochodzę do wniosku, że powstaną jeszcze ze dwie części pam..., ech, dziennika milutkiego profesora :)

Ale nie martwcie się, kolejny pamiętnik będzie Dracona.  Zamknęłam ankietę, bo na Wybrańca nikt nie głosował. Uratował świat, a nikt go nie kocha :D

Na koniec dodam jeszcze, że DZIENNIK Draco będzie w tematyce dramione :)

Pozdrawiam, em.
___________________________________




DZIEŃ 4


Pam...

To dziennik, na workowate gacie Merlina!

Pamię...

Ugh, Salazarze. Pomocy!

Dzienniku!

Tak! Magia istnieje! ... No cóż, dziwnie to zabrzmiało.

Tak jeszcze zanim opowiem, czego chciała Blackwood i jak to się skończyło.

A skończyło się inaczej, niż bym mógł sobie wyobrazić.

Albus, podczas śniadania, poinformował uczniów, że mają pisać pamiętnik! Każdy.

Salazarze...

No ja wiem, jest wspaniałym czarodziejem, udał swoją śmierć itepe. Ale taki pomysł?!

Morgano, miej nas w swej opiece!

I wszyscy wydawali się być zadowoleni...

Jedynie Potter przyszedł zaraz po śniadaniu do mojego gabinetu. Załamany poprosił o duchowe wsparcie i szklankę Ognistej.

Jedyny normalny...

No to pocieszyłem go. W końcu coś mu się należy za to, że uspakajał mnie po otrzymaniu MWG od Evelyn.

Powiedziałem, żeby się nie martwił, bo ja też piszę pamięt- DZIENNIK (!)

Dziennik, dziennik, dziennik...

Był zdziwiony, ale uratowało mnie to, że przypomniał sobie o randce z tajemniczą nieznajomą.

Znaczy się dla mnie była to 'tajemnicza nieznajoma', bo Potter doskonale wiedział, kim jest i ie miał zamiaru mi powiedzieć...

No ale tym samym przypomniał mi,  że mam się zjawić u Evelyn B. w celu odzyskania albumu ze zdjęciami moimi i Lily.

Kochanej Lilly...

Zasypała mnie gradem pytań. Kto to jest i czemu się na tych zdjęciach uśmiecham.

Jakbym się nigdy nie uśmiechał! No dobra, taka jest prawda, jak się nie uśmiecham. 

Odpowiedziałem, że to była przyjaciółka.

I tak czułem. Na Merlina, Lily była przyjaciółką. Kochałem ją, zawszę będę ją kochał, ale jako siostrę.

Stałem tak w bezruchu i spytałem się jej, czy z jej zapasów do eliksirów też znika w zastraszającym tempie żabi skrzek.

Musisz wiedzieć, papierze, że ja dalej tworzę eliksiry. Ba! Jestem w trakcie tworzenia eliksiru na wilkołactwo! I nie chodzi mi tu o eliksir działający podobnie jak wywar tojadowy. Nieee, chodzi mi o coś, co wyleczy z tej przypadłości na zawsze. Remus został moim hipogryfem doświadczalnym. Nawet Tonks się na to zgodziła. Ech, odchodzę od tematu...

Teraz to ona była zaskoczona. Zaczęła na zmianę czerwienić się i blednąć. Jąkając się wypchnęła mnie za drzwi.

I tyle, jeśli chodzi o miłą pogawędkę...

Ale zrozumiałem, że Lily była dla mnie jak siostra.

Salarzarze! Nie wziąłem albumu!

Cholerna Evelyn i jej cholerne humory.

Czasami da się z nią normalnie podyskutować.

To inteligentna bestia, serio.

Tak w temacie bestii, zdałem sobie sprawę, że może...

Nieee, to niedorzeczne!

Chyba... A co jeśli ...?

 Będę musiał poczekać z tym do jutra.
A tymczasem odwiedzę wieżę Gryffindoru, żeby wyciągnąć od Potter'a, kim jest jego dziewczyna.

Ale tak ostrożnie, żeby nie spotkać Minerwy i jej matrymonialnych zapędów.

Dobra, kończę, już zaczynam bredzić.
Sev.

______________________

Nie mogłam się powstrzymać i przerwałam. No nic, lecę się schować przed gniewem czytelniczek :D